"Poleży trochę, żeby ucichło". Nisztor o groźbach funkcjonariusza SOP
Telewizja Republika poinformowała, że weszła w posiadanie nagrania rozmowy, w trakcie której oficer Służby Ochrony Państwa opowiadał o planach brutalnego zabójstwa dziennikarza Republiki Piotra Nisztora. Padają groźby porwania, uwięzienia w garażu, połamania nóg, polania zwłok ropą. Funkcjonariusz zapowiada też rozjechanie samochodem psów dziennikarza.
Na razie poznaliśmy fragment materiału. W sobotę na antenie Telewizji Republika zostanie on opublikowany w całości. Tymczasem Piotr Nisztor przedstawił na antenie Republiki niektóre informacje w tej sprawie.
Funkcjonariusz SOP z ochrony Radosława Sikorskiego
– Jesteśmy w posiadaniu nagrania, w którym uczestniczą trzy osoby. Jedna z nich to podpułkownik Wojciech B. Człowiek, który w okresie rządów PO-PSL był szefem ochrony Radosława Sikorskiego, wówczas ministra spraw zagranicznych, potem za PiS-u przez kilka lat był członkiem grupy ochronnej Zbigniewa Ziobro, a po tych wyborach i zaprzysiężeniu rządu Donalda Tuska wrócił do ochrony Radosława Sikorskiego – powiedział dziennikarz.
– Akurat tak się zdarzyło, że podczas tego nagrania ogląda Republikę, wówczas ja pojawiam się na ekranie i on zaczyna przedstawiać wobec mojej osoby makabryczny plan [...] Całościowo będziemy to publikować w sobotę – mówi Nisztor. – Sprawa jest szczególnie poważna zwłaszcza dla mnie i dla moich bliskich – zaznaczył.
Nisztor: Mają plan zamiecenia tego pod dywan
Dziennikarz powiedział, że w piątek Republika wysłała w tej sprawie pytania do SOP, na razie nie dostała odpowiedzi, więc pytania zostały skierowane do MSWiA. – Najprawdopodobniej pojawił się plan zamiecenia tej sprawy pod dywan. Dzisiaj jest publikacja na jednym z portali internetowych, z której wynika, że jest wielka czystka w SOP i odchodzi między innymi funkcjonariusz, który miał grozić dziennikarzowi – mówi Nisztor. Jak dodał, nie pozwoli, żeby sprawa została zamieciona pod dywan.
Dziennikarz Telewizji Republika: Najprawdopodobniej mają nielegalny podsłuch
– Mamy też podejrzenia, że doszło do wykorzystania informacji z działań operacyjnych, z nielegalnych podsłuchów, którym jesteśmy poddawani podczas rządów Donalda Tuska. Bo dosłownie kilka osób wiedziało o tym, że taka publikacja jest planowana. Mieliśmy konkretny plan na to, jak informować w tej sprawie, okazało się, że musieliśmy nasze plany zmienić ze względu na to, że SOP, MSWiA z naszych komunikatorów wiedziało doskonale, jaki jest nasz plan – relacjonował dziennikarz.